Przepraszam że taki króciutki, ale chciałem tylko coś dopisać do informacji, iż załozyłem fp. Jeśli ktoś mnie czyta, to zapraszam do zaobserwowania. Nie obraziłbym się gdybyście polecili moj blog znajomym itd ^^
https://www.facebook.com/pages/Daniel-Ronestly/262552937274410?ref=hl
------------------
Siedzieliśmy jeszcze chwilę w ciszy, po czym Alex się odezwał.
-Jeszcze trochę i się ściemni, a my musimy przejść trochę, i znaleźć miejsce na postój. Masz tutaj jeszcze jeden magazynek do Twojego karabinu. -Podniósł z ziemi czarny magazynek i mi go podał. Wbiłem go do kieszeni w kamizelce z przodu, i ruszyłem za nim. Zarzucił broń na ramię, a my wyszliśmy. Słońce odbijało mi się w googlach, na szczęście były lekko przyciemniane.Wszędzie było tak pusto. W niektórych miejscach szli "Zimni" tak jak to mówił Aleksander. Nie przejmowaliśmy się tym, tak szczerze. Wystarczyło im wbić coś ostrego w łeb, a zdychali natychmiastowo.
-Gdzie idziemy ? -Spytałem podążając za czarnowłosym chłopakiem.
-Idziemy przed siebie. -Odpowiedział.
-A nie mieliśmy iść odnaleźć Alicję i resztę?... -Spytałem lekko zawiedziony jego odpowiedzią.
-No przecież tak powiedziałem. -Odpowiedział po czym wzruszył ramionami. -Widzisz tą biblotekę? -Zapytał wskazując lufą karabinu na szary budynek z jednym małym okienkiem. -Spędzimy tam noc. Dasz sobie radę sprawdzić czy to miejsce jest bezpieczne?
-Postaram się. -Powiedziałem bez wzruszenia. Poradziłem sobie z przejściem przez kanały, z uratowaniem Alicji i Ghostt'a przed jakimiś żołnierzami, nie dał bym sobie rady z paroma zimnymi? Proszę was. Gdy szedł w stronę jakiegoś warzywniaka czy coś, krzyknął że idzie po żarcie. Westchnąłem, i podszedłem do drzwi. Prawą ręką złapałem za klamkę a lewą przytrzymałem karabin na wysokości głowy. Dopiero teraz zauważyłem że jestem leworęczny. Powolutku otwierałem drzwi, tak jak bym wiedział że gdy wydadzą jaki kolwiek dźwięk, zginę. Gdy otworzyłem drzwi na tyle żebym mógł się przecisnąć bez problemu, wbiegłem i zapaliłem latarkę w karabinie. Niestety zapomniałem że mam na sobie kamizelkę, która popchnęła drzwi, przez co uderzyły z dużą siłą i zrobiły ogromny hałas. No cóż, z zakradnięcia się nici.Od razu w świetle latarki pojawił sie zarażony. Biegł do mnie jak sowiecki żołnierz do karabinu na wojnie. Wystrzeliłem trzy pociski, każdy trafił w jego twarz, przez co została totalnie zniszczona. Głowa mu na górze ekplodowała, a dwa naboje wbiły się prosto w oczy. Łaaa, ładnie. Przez chwilę jeszcze się patrzyłem na trupa, ale jeden wbiegł we mnie, dosłownie prawie wbił we mnie karabin. Złapał mnie swoimi zarośniętymi łapami za karabin, a twarzą próbował zbliżyć się do mnie i mnie ugryźć. Odpierałem go swoim karabinem najdalej jak mogłem, ale nic nie mogłem zrobić. miałem wrażenie że mnie zaraz przewróci. Z jego ust, a przynajmniej tego co mu zwisało i kiedyś prawodopodobnie było ustami wydobywał się straszny, nie miły zapach. Padliny, trupa. Policzek przebił mu ząb, który lekko wystawał. Był cały żółty. A na głowie mieściło mu się pare włosków. Nie miał brwi, ani powiek...Gałki oczne prawie mu wychodziły. Skórę miał rozszarpaną. Był taki... Obrzydliwy. Przez to ze się tak skupiłem na jego wyglądzie, przewrócił mnie na ziemię. Leżał na mnie, czułem nawet jego sapanie. Tak strasznie mu waliło z mordy że miałem wrażenie, że zemdleję za parę sekund. Chciałem sięgnąć po nóż, ale był za nisko na nodze i nie dosięgałem. Zgiąłem nogę by go przybliżyć do siebie, lecz zimny przez to znalazł się parę centymetrów od mojej twarzy. Wyjąłem szybko nóż, i wbiłem mu go w czaszkę, a on pozstawił mi na goglach krew. Przetarłem je rękawem, ale były rozmazane. Zrzuciłem z siebie trupa, przetrzepałem mundur. Kurwa, a był taki czysty.
Czekam na kolejne ^^
OdpowiedzUsuń