sobota

4. Prototype Soldiers

 Prototype Soldiers #1

Dopiero teraz zauważyłem wiele rzeczy, w świetle dziennym. Jest chudsza, niż mi się wydawało. Co wyglądało ślicznie, w porównaniu z Jej ciemnymi włosami i uroczymi oczami. Anorektyczką na szczęście nie była, ale była na prawdę chuda. Teraz również dostrzegłem Jej piękne malinowe usta które właśnie się uśmiechały.  Prawą ręką poprawiła sobie włosy. Jej nadgarstek był owinięty jakimś białym bandażem. Jak by czytając mi w myślach, powiedziała "Coś z nadgarstkiem, Ghostt mnie opatrzył, nic mi nie będzie." . Spojrzałem się w Jej oczy. Tonąłem w nich, były wyjątkowe. Ona zresztą też wpatrywała się w moje. Wspólne gapienie się na siebie przerwał nam nasz kochany Ghostt, śmiejąc się i patrząc na nas. Szybko odwróciłem wzrok od Alicji.
-To...-Podrapałem się po głowie patrząc i czekając aż Ghostt przestanie się śmiać. -To co teraz?-Spytałem.
-A właśnie, co teraz... -Odpowiedział,a może zapytał. -Trzeba znaleźć kryjówkę, jedzenie. A, i jakieś psychotropy dla Ciebie -Zaśmiał się. Mnie to akurat średnio śmieszyło, zresztą chyba Alicję też. Przeprosił mnie wzrokiem. - A tak na prawdę, to po prostu jakieś medykamenty, typu aspiryna, morfina
-Morfina? -Przerwałem ze ździwieniem.
-Tak, morfina, to takie...
-Wiem co to morfina-Oburzyłem się.
-No dobra, w każdym bądź razie nie przerywaj mi. Na czym to ja skończyłem? -Odwrócił wzrok ode mnie w jakiś punkt w oddali -A właśnie, Morfina i tak dalej. Będzie trzeba was wyszkolić. Nie wiem jak na razie jak z Alicją, ale Ty będziesz naszym zwiadowcą. W miarę szybko znalazłeś wyjście, odnalazłeś nas, i szybko podobno biegasz. Strzelać też potrafisz, prawie tak jak ja. -Wstał z cegieł na których siedział, i ruszył w długą, ciemną ulicę, a ja z Alicją u boku za Nim.
-To jakaś formacja trójkąt, czy coś, prawda? - Spytałem mając nadzieję że się popiszę.
-Nie debilu , po prostu dwójka zakochańców idzie za jedynym który potrafi odnaleźć się w tym mieście - Zaśmiał się.
-Jakie zakochańce? Możesz w końcu z tym przestać? - Odezwała się Alicja, troszeczkę oddalając się ode mnie, bo wcześniej ocieraliśmy cały czas się o siebie ramionami. Ja w sumie też odskoczyłem.
-No tak tak...-Powiedział zatrzymując się, i patrząc w jakiś punkt.-Słyszeliście? -Spytał. Pokiwaliśmy w dwójkę na "nie". Było strasznie cicho. Skupiłem się tak bardzo, że "usunąłem" takie dźwięki jak szum wiatru, i ćwierkanie ptaków, jedyne co przez chwilę słyszałem to szybkie bicie mojego serca. A po chwili czyjeś bardzo ciche stąpanie po ulicy po lewej ode mnie, po czym świst powietrza. Odskoczyłem od pięści która nadleciała z mojej lewej strony, i złapałęm napastnika za nadgarstek mocno zaciskając na nim swoją dłoń. Wyprowadziłem w Jego biodro cały czas trzymając Go za nadgarstek jakieś boczne kopnięcie. Zwinął się z bólu na ziemi, a ja podszedłem bliżej, i kopnąłem Go jeszcze w brzuch. Tak dla pewności. Spojrzałem na Ghostt'a, któremu ktoś właśnie wytrącał karabin z ręki. Wycelowałem w drugiego napastnika który zaatakował naszego żołnierza i wytrącił mu karabin, lecz ktoś mnie złapał za szyję od tyłu i zaczął dusić. Upuściłem swoją broń, a napastnik zaczał mnie gdzieś ciągnąć. Straciłem z widoczności dwójkę... przyjaciół? Tak, myślę że przyjaciół.. Wróg mocniej zacisnął bok ręki na mojej szyi. Złapałem oboma dłońmi mocno rękę ściskającą moją szyję, ugiąłem się na kolanach, i przerzuciłem napastnika przed siebie, po czym zadałem mu dwa ciosy w brzuch dłońmi ułożonymi w pięści. Z ust wylewała się mu krew. Był tak samo ubrany jak żołnierz (a raczej to co z niego zostało) w kanałach. Ten sam kamuflaż, tylko że karabin miał na plecach. Dlaczego chciał mnie udusić, a nie zastrzelić? Na nogach miał jakieś dziwne mechanizmy, zresztą na rękach też. Nie wiem co to było. Zaciągnął mnie do pomieszczenia bez okien, ale za to w dobrym stanie z drzwiami które posiadały jakiś zamek. W wyjściu stał Ghostt , chyba cały czas przyglądał się temu, co zrobiłem napastnikowi.
-Jak... -Spytał się patrząc cały czas na mnie.
-Też chciał bym wiedzieć. Gdzie Alic...-Chciałem spytać, lecz coś podbiegło od tyłu Ghostt'a i chyba wbiło mu w plecy jakieś dwa haki. Nie zdążyłem przyjrzeć się co to było, bo nagle znikło mi sprzed oczu, razem z Nim. Kurwa. Wybiegłem z pomieszczenia zostawiając obezwładnionego napastnika za sobą, i podnosząc swój karabin który upuściłem przed wejściem. Rozejrzałem się w poszukiwaniu Alicji. Siedziała roztrzęsiona w jakimś kącie z całą podartą podkoszulką, i podrapanymi plecami. Obok Niej leżało coś co wyglądało prawie tak samo jak to, co zabrało Ghostt'a. Trudno opisać jak to wyglądało. Miało włosy jakoś do szyi, jedne dłuższe, drugie krótsze. Zakrywały całą twarz, nie miałem zamiaru ich podnosić, i ryzykować przykładając dłoń do Jej ust, i zębów które miały po prostu kształt trójkątów. Serio, to były zaostrzone trójkąty. Były z lekka czerwone, chyba od krwi. Cała postać była pokryta włosami, taki człowiek - mutant - zwierzę. Z człowieka miał kształt ciała, może był trochę większy, i silniejszy.  Z mutanta... Zęby. I miał jakieś dziwne narzędzia zamiast dłoni. Zamiast prawej; miał wiertło. Przyczepioną wiertarkę. A zamiast prawej jakieś haki. Na owłosionych nogach wisiały mu jakieś sznurki. Usłyszałem bieg , czyiś bieg. Ktoś biegł w naszą stronę, i to bardzo szybko. Na pewno to nie był człowiek. Albo jakiś zarażony, albo to coś co leży tutaj. Złapałem Alicję za rękę. Co kolwiek to było, miałem wrażenie że chce zniszczyć Ją, albo mnie, albo nas wszystkich. Wbiegłem trzymając Ją za nadgarstek lewej ręki do pokoju gdzie zaciągnął mnie "Prototype Soldier". Dalej tam leżał, ale już martwy. Nie oddychał. 

-Jak Ty... -Spytała się z niedowierzaniem Alicja.
-Jak się dowiem, to Ci powiem. -Odpowiedziałem. Jej urocze oczy zrobiły się jeszcze większe, a malinowe usta otworzyły z nie dowierzania chyba. Poprosiłem Ją aby usiadła, tak też zrobiła. Miałem do wyboru uratować Ghostt'a, albo zostawić tutaj Alicję, ranną.Bałem się o Nią, ale wiedziałem też że później Ghostt może nie żyć. Od tej decyzji mogło zależeć Jej życie , lub Jego.
Ciąg dalszy rozdziału czwartego nastąpi.

1 komentarz:

  1. Nie, chce zrobić napięcie czy coś :D Teraz może będzie trzeba troszeczke dłuzej poczekać, bo szkoła, ale postaram się wstawić coś dłuższego, już trochę napisałem :D

    OdpowiedzUsuń