czwartek

9. Pakt z demonem... A może aniołem?

Rozjerzałem się po ciemnym holu z zabarykadowanym wejściem. Trudno mi opisać to miejsce. Miało kształt trapezu. Na dłuższej z ścian znajdowały się dwie pary podwójnych szklanych drzwi, z czego jedne obite deskami prowadzące do środka budynku. Na tej krótszej było wejście przez które przed chwilą weszliśmy, a na ściankach bocznych były krayt, za nimi widniała szatnia.A raczej chyba była szatnia... Dopiero teraz zauważyłem jakieś zakrwawione łóżka w tamtym miejscu. Cholera, było jakoś strasznie cicho. „Za cicho” jak by to powiedzieli w popularnych horrorach, albo filmach akcji. Serio, coś mi tu nie grało. Ghostt siedział skupiony przy Amber, i wpatrywał się pustym wzrokiem w ziemię.Alicja stała obok mnie. Chyba chciała mnie złapać za rękę, ale podszedłem szybko do Ghostt’a. Wyrwałem Go z chwilowego transu pociągając jego za ramie. Zaprowadziłem go do kąta po przeciwnej stronie, od tej po której były dziewczyny.
-Coś mi tu... –Chcialem powiedzieć, ale mi przerwał.
-Nie gra? Mi też. Jest za cicho. Nie słychać zombie, ani żywego ducha. Słyszę bicie swojego serca... –Przerwał.
-Ta cisza to jeszcze nic, ale bardziej mnie niepokoji to co jest za kratami, w byłej szatni. –Wychylił się lekko. Zamarł. Usłyszalęm skrzypienie kółek... Szybko wrócił do pozycji w której wcześniej stał.
-Cholera, tam jest jakiś psychol... Nie widział nas? – Mówił przestraszony, pierwszy raz widziałem go w takim stanie.
-Psychol? Kurwa, nie widziałem żadnego psychola.. –Zajrzałem teraz ja. Na łóżku leżała jakaś dziewczyna, krwawiła. Łóżko było na kółkach, a trzymał je jakiś człowiek z maską hokejową, w ręku miał zakrwawiony tasak, po środku pęknięty. Ubrany był w garnitur, a na szyji wysiałmu fartuch. Zakrwawiony fartuch. Nie zwracał na nas uwagi, nie widział nas.
-Co jest? –Spytała Alicja wystarczająco głośno, żeby usłyszał. No ja pierdole.. Spojrzal się w naszą stronę,i zachichotał. Wbił w kobietę ostrze, i coś wygrzebał. Po chwili mogłęm się przyjrzeć dokładniej co to było, ponieważ rzucił to w moją stronę. Nie trzeba było być ekspertem, żeby domyśleć się, że to było serce. Ghostt wycelował w niego karabinem, a on się tylko uśmiechnął. Nacisnął na spust.
-No strzelaj! – Krzyknąłem.
-Nie mogę, zaciął się...-Odpowiedział zawiedziony. Alicja i Amber podbiegły. –Za mną! – Krzyknąłem. Nie wiem czemu to zrobiłem, czysty spontan. Czasami trzeba dać się ponieść. Wybiegliśmy na żółty, pobrudzony i zakurzony korytarz. Spojrzałem się w lewo; wejście do szatni, a prynajmniej jakieś schody w dół. Oo nie, na pewno nie pójdę do niego. Przed nami były jakieś drzwi. Nie, za blisko. „Szybko debilu, szybko” pośpieszałemsam siebie w duchu. Po prawej były schody w górę, i w dół... Też do szatni? A może jakaś piwnica? Pobiegłem w stronę schodów,a cała grupa za mną. W ciąu pięciu sekund przebiegliśmy około 50 metrowy korytarz i dobiegliśmy do schodów.Po przejściu 10 schodków zakręcały i szły dalej w górę.Nałozyłem dłonie na kolana, aby złapać tchu. Z szatni wyszła spokojnie postać w garniturku. Żeby było śmieszniej, poprawiła krawat i wyjęła za spodni tasak. „No to z tobą koniec” pomyślałem. Wyjąłem pistolet z spodni (trzymałem go z tyłu w spodniach) , ale nie pokazywałem go jeszcze. Udawałęm że jestem wystraszony, i nie wiem co robić. Podeszła bliżej. „No, teraz nie ma szans żebym nie trafił. Mam z sześć naboi, na pewno mi się uda”.Wyjąłem pistolet rozmachem tak szybko, że wyślizgnął mi się z ręki i spadł prosto pod jego nogi. Zaśmiał się jeszcze raz.
-Zginiecie –Odchylił maskę, aby pokazać swój uśmiech. Po środku ust miał bliznę ciętą.Zaczałem się pocić, przrerażał mnie. Dopiero teraz uświadomiłem sobie że w rękach skierwonych w jego stronę nie ma broni. Jezusie. Pokazałem jakoś dziwnie ręką żeby wbiegli wyżej,jakoś zrozumieli.Zszedłem spokojnie w stronę „psychola”. A przynajmniej próbowałem , tylko raz się potknąłem.
-Może się jakoś dogadamy? – Powiedziałem jąkając się.
-Haha – Zaśmiała się po raz kolejny postać w garniturze. Zdjęła maskę i potrząsnęła głową. Włosy opadły Jej aż do łopatek. To była dziewczyna... –Nie, nie dogadamy się. –Powiedziałą spokojnie. –Albo wiem!-Prawie kryknęła. –Ja sobie was posiekam, i dam wam spokój, dobrze? –Mówiła ciągle śmiejąc się. Przyjąłem postawę jak bym miał ochotę z nią walczyć. Spojrzałą się na mnie i uśmiech zszedł z jej twarzy. –Kobietę uderzysz? Pf.. –Parsknęła. Pokiwałem nie zdecydowny głową na „nie”. Nie wiedziałem co robić, byłem w totalnym szoku. –Zły wybór chłopcze – Powiedziała, a jej oczy tak jak by zapłonęły. Chwyciła mnie za nadgasrtek,i rzuciła mnie w stronę ściany. Uderzyłem mocno plecami o ścianę.Wzięła szeroki rozmach, domyśliłem się co chce zrobić. Schyliłęm się a Ona wbiła tasak w ścianę. Chwilę próbowała wyjąć, nie miała siły. „Pomóc?” zaśmiałem się. Wziąłem rozmach nad Jej łokieć, i opuściłem nogę z całą siłą z którą moje kopnięcie opadało. Usłyszałem jakieś chrupnięcie,chyba złamałem Jej coś. Przyjrzałem się Jej, było widać że cierpi. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Prawdopodobnie gdyby nie przypominała mi z twarzy Alicji, to dalej bym się nad Nią „znęcał”. Nie wiedziałęm czy jej pomóc.. Zamarłem. Dopiero teraz zauważyłem, że to nei ta sama osoba którą widziałem wcześniej. Tamta miała biały garnitur. A ta jest w czarnym... Przecież nei zmieniła tak szybko garnituru! Tutaj musi być jeszcze ktoś... Za nią nagle pojawiła się znikąd zjawa, którą widziałem w psychiatryku, i ją goniłem. Nie miałem ochoty jej gonić tym razem, wiem jak byto się skończyło. Znowu wpakował bym się w ochoty. Dziewczyna siedziała na kolanach. Miałą wolną drugą rękę,ale nie chciała mi nic zrobić. Płakała. Zesmutniałem... „Nie chciałam Cię skrzywdzić... On mi kazał!” Wykrzynkęła płacząc. Spojrzałem się na zjawę. Chwila, ona też ją widziała? Wpatrywałem się w zjawę. Stałem nad płaczącą dziewczyną. Ze schodów zbiegła Amber, Ghostt i Alicja. Staneli jakieś 10 metrów ode mnie. –Stójcie! – krzyknąłem. Zatrzymali się. Znów wpatrywałem się w zjawę.
-Tak,kazałem Jej. –W tym momencie machnął ręką w miejscu między mną, a grupą. Wyrosły tam jakieśkrzaki, które nas oddzielały od siebie. –Przepraszam, trochę prywatności się przyda-Uśmiechnął się. Nagle zaczęło się dziać coś dziwnego.. Coś zmusiło mnie żebym zamknął oczy. Nie wiem nawet co to było.Nie mogłem ich otworzyć przez pięć minut. Słyszałem szloch dziewczyny i jakieś dziwne dźwięki. W końcu otworzyłem oczy. W miejscu gdzie wcześniej stał szkielet, stało czerwone stworzenie. Z dwoma nożami wbitymi, które przypominały rogi. Postać była lekko przezroczysta, lecz nie całkowicie. Była w jakimś mundurze, i desantach. Nie rozpoznałem barw, ani kamuflażu, w końcu byłprawie przezroczysty..
-Kim Ty kurwa jesteś? –Spytałem lekko krzycząc.
-Ja? Nie bój się...
-Nie boję! –Przerwałęm.
-Gdybyś się nie bał, to byś nie przeklinał i nie podnosił głosu. –Cholera, rzeczywiście. Miał mnie, balem się cholernie. Powtórzyłem pytanie. –Aa, jestem... W sumie sam nie wiem. Wyglądam jak demon, a przecież zrobiłem tyle dobra. Nie ważne. Mam dla Ciebie propozycje, Daniel.- Znał moje imię...
-Jaką? –Spytałem , próbując udawać że nie interesują mnie losy płaczącej dziewczyny.
-Wy będziecie chronić i opiekować się tą dziewczyną. A raczej Ty, oni mnie nie obchodzą w zamian za moją pomoc. Będę Ciebie ochraniał. A Ty ją. Proste. –Powiedział bawiąc się kieszenią.
-A nie możęsz sam jej chronić, skoro możesz mnie chronić?... –Spytałem, a zresztą prawie stwierdziłem.


-Niee, nie mogę bronić osób płci przeciwnej. A zresztą, nie było by takiej zabawy. –zachichotał się. –A teraz dobranoc Daniel. – Powiedział miłym głosem. „Dobranoc” powtórzyła płacząca dziewczyna... Usnąłem. 
-------------------------------------------------------

UWAGA!

Był bym bardzo wdzięczny, gdybyście komentowali każdy roździał jeśli go przeczytaliście, i pisali co o nim sądzicie. To na pewno by mnie zachęcało do szybszego pisania! Aha, i jeszcze jedno. Bardzo proszę żebyście się podpisywali za każdym razem, np. " *bla bla bla komentarz* /Podpis " Życzę wszystkim udanym wakacji , trochę śpóźnione życzenia , ale zawsze coś.
ps,taka czcionka lepsza?

5 komentarzy:

  1. Najlepszy rozdział(?). :>
    Czcionka ok.

    OdpowiedzUsuń
  2. Arkadiusz Dymitr "Vojak" Józefczak11:34

    Poprzekładane litery, czasami powtórzenia. Trochę się nazbiera jak to wszystko przeczytać. Ujdzie w cieniu. No tam no tam może być. Ale wątek miłosny....

    Pozdrawiam
    Arkadiusz Dymitr "Vojak" Józefczak

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy21:53

    Zajebiste . Pisz dalej . ; )
    Nastepnym razem nie bede Ci przeszkadzac bo chyba nie mogles sie skupic . ; ))

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy18:57

    A co z Danielem i Alicją?? Oni będą razem prawda?! Muszą..
    Co to było to cos?? Jakis demon czy cooo? Pisz dalej tylko szybko bo nie wyrobie i na zawał zejde a nie wiem czy tego chcesz XD boski jak zawsze *,* /podpis

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy22:52

    Ja i tak wiem że Daniel będzie z Alicją, a Alicja z Danielem! Shippuje ich <3

    OdpowiedzUsuń